0

Livigno Carosello – bike park w wersji light

Rowerowych szaleństw w Livigno ciąg dalszy. Po opisywanym niedawno bike park’u Mottolino, przyszedł czas na kolejny – Carosello. Jest on położony po przeciwnej stronie miasta i reklamowany przez samego Hans’a Ray’a, co już na wstępie budzi spore oczekiwania wobec tras. Twórcy projektu zapewniają, że to świetne miejsce zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych rowerzystów, a ścieżki mają „to coś”, czyli flow. Zanim jednak będziemy mogli się nimi cieszyć, musimy dostać się na górę, a to trochę trwa. Wyciąg ślimaczy się niemiłosiernie, ale przynajmniej możemy dłużej rozkoszować się pięknymi widokami i świeżym górskim powietrzem, tym bardziej, że przez drzwi wagonika wystaje tylne koło roweru, więc pozostają one niedomknięte :-). W trakcie wjazdu trzeba uważać aby nie wysiąść na stacji pośredniej, bo nie prowadzą od niej żadne ciekawe trasy rowerowe. Te czekają nas dopiero po dotarciu na górną stację wyciągu, która jak się okazuje nie znajduje się na wysokości 3000m n.p.m., tylko na 2749m n.p.m. To też sporo, więc nie ma co narzekać.

Livigno Carosello

Livigno Carosello

Trasy Carosello w założeniu nie miały stanowić bezpośredniej konkurencji do bike park’u Mottolino, a raczej być jego uzupełnieniem. Czy ta sztuka się udała? Wydaje się, że tak, bo już od samego początku czuć inny charakter tych ścieżek – jest mniej stromo, podłoże jest wolne od dużych kamieni i korzeni, a zakręty nie mają wysokich band. To teren zdecydowanie przyjazny rowerom XC i Trail, tym bardziej, że jadąc bez pedałowania osiągamy tu umiarkowane prędkości, a prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero kiedy mocniej dokręcamy korbą. Niestety wtedy też wychodzą na wierzch dwa podstawowe problemy Carosello – luźne żwirowate podłoże i kiepsko wyprofilowane zakręty. Przy większej prędkości jazda staje się mniej bezpieczna niż na Mottolino (sic!), a jeśli nie chcemy znaleźć się poza torem jazdy, to zamiast składać się w łukach, powinniśmy pokonywać je driftem z wystawioną wewnętrzną nogą. To wszystko skłania mnie do wysunięcia wniosku, że Carosello wcale nie jest tak świetne jak zapewnia w reklamie Hans Ray. Albo inaczej: jest fajne, ale dla początkujących rowerzystów, którzy nie rozwijają dużych prędkości i przyjechali w góry głownie po to aby podziwiać piękne widoki. Wszystkim innym spragnionym mocniejszych wrażeń lub ciekawszych technicznie ścieżek, polecam zdecydowanie wizytę na Mottolino.

Livigno Carosello

Livigno Carosello

Livigno Carosello

Na koniec trzeba wspomnieć o jeszcze jednej niedogodności: główna trasa MTB jest co prawda długa, ale kończy się po drugiej stronie miasta. Aby znaleźć się ponownie pod wyciągiem musimy pokonać kilkukilometrowy asfaltowy odcinek, na którego końcu czeka nas podjazd. To nie dla wszystkich stanowić musi problem, ale trzeba pamiętać, że w sezonie na ulicach miasta panuje spory ruch, a poza tym powrót zajmuje trochę czasu, tak samo zresztą jak ponowny wjazd na górę, przez co ilość zjazdów w ciągu dnia znacznie się zmniejsza, a cena karnetu wydaje się coraz mniej atrakcyjna. Cóż, może sytuacja ulegnie zmianie w przyszłym roku, kiedy oddane zostaną do użytku kolejne trasy Carosello kończące się bliżej wyciągu. Być może będą one także bardziej interesujące i lepiej wykonane niż obecne, czego nie omieszkam sprawdzić podczas kolejnej wizyty w Livigno 🙂

(Przeczytano 397 razy, 1 dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.