5

Pedały platformowe LIXADA

Przyzwoite pedały platformowe kosztują w Polsce od 150zł wzwyż. Takie z porządnymi łożyskami, platformą z dobrze rozmieszczonymi pinami i do tego lekkie to już wydatek pomiędzy 300 a 500zł. Postanowiłem więc zaryzykować i zamiast wydawać taką kwotę zamówić coś o podobnych parametrach z zagranicy, a dokładnie z Chin. Przy okazji chciałem również sprawdzić zakupy przez serwis Aliexpress, gdyż do tej pory nie miałem okazji z niego skorzystać.

Poszedłem za radą kolegi i zamawiając produkt szukałem sklepu, który oprócz pozytywnych opinii ma duży obrót. To dość ważne, bo wtedy nie trzeba długo czekać na wysyłkę towaru. Ostatecznie wybór padł na tego sprzedawcę i okazał się dość trafny. Pedały kosztowały mnie 98zł razem z wysyłką, która nastąpiła następnego dnia po złożeniu zamówienia. Paczkę odebrałem dwa tygodnie później. Była nieźle zapakowana i dotarła bez uszkodzeń. W środku znajdowało się estetyczne pudełko z pedałami.

pedaly_lixada_01

Pierwsze wrażenie całkiem pozytywne – ładne i dokładne malowanie, piny dobrze powkręcane, porządnie wyglądające uszczelnienia. Łożyska w rękach obracają się płynnie, choć z nieco przydużym oporem, który mam nadzieję, zniknie po pierwszych kilometrach jazdy. Jakość obróbki platformy nie pozostawia wiele do życzenia, tak samo zresztą jak jej wymiary – 12x11x1,5cm. Daje to dużą powierzchnię podparcia dla stopy, a płaska i mocno ażurowa konstrukcja sprawia wrażenie lekkości. Tak też jest w rzeczywistości, bo komplet pedałów waży zaledwie 305g, czyli nawet mniej niż deklaruje sprzedawca.

pedaly_lixada_03

Po nieco dokładniejszych oględzinach w oczy rzuciły mi się jednak pierwsze niedociągnięcia w jakości wykonania – otwory na klucze zarówno w zaślepkach jak i w osiach nie znajdują się idealnie pośrodku. Na szczęście nie spowodowało to żadnych problemów podczas montażu pedałów do korb i mam nadzieję, że nie będzie stanowiło problemu podczas ich demontażu kiedy już wszystko będzie brudne i zapieczone. Póki co więc bez spiny i oby to były ostatnie niedociągnięcia chińskiego producenta.

pedaly_lixada_02

Pierwsza jazda

Lekko nie było. Było za to dużo ciśnięcia na pedały, jazdy na tylnym kole, skoków, a wszystko okraszone błotem i wodą. Spiny też nie było, bo pedały sprawdziły się wyśmienicie! Powierzchnia podparcia stopy i rozmieszczenie pinów są bardzo dobre, więc buty trzymały się jak przyklejone. Po tych kilkunastu kilometrach nic nie trzeszczy, nie skrzypi, nie ma żadnych luzów ani innych problemów, łożyska również obracają się ładnie. Jasne, że to za mało, żeby stwierdzić jak bardzo wytrzymałe są te pedały, na to potrzeba dłuższego testu, ale przynajmniej pozwoliło mi stwierdzić, że raczej nie mają poważnych wad fabrycznych, które po takiej jeździe już by się ujawniły (tak przynajmniej miałem w przeszłości z innymi pedałami). Niestety nie udało mi się pojeździć po kamieniach czy korzeniach, ale na to przyjdzie czas wkrótce i wtedy też zamieszczę kolejną aktualizację z tego jak sprawuje się nowy nabytek.

Zapraszam więc do śledzenia tego wpisu.

~200km

Niby niewiele, ale za to w większości były to kilometry poświęcone na skoki, triki i jazdę w cięższym terenie, więc można przyznać, że pedały dostały w kość bardziej niż przy dojeździe po bułki. Lewy trzyma się idealnie, ale w prawym pedale pojawił się luz. Po rozkręceniu okazało się, że to na szczęście tylko poluzowana nakrętka i jej dokręcenie załatwiło sprawę. Zobaczymy jednak na jak długo, bo być może poluzowanie się spowodowane było uszkodzeniem mechanizmu samohamującego, wtedy trzeba będzie wymienić nakrętkę lub zastosować drugą jako kontrę.

~250km

Niestety dokręcenie oryginalnej nakrętki nie pomogło na długo i luz pojawił się ponownie. Spowodowane to było wyrobieniem się plastikowego elementu samohamującego. Na szczęście wymiana nakrętki na nową, którą można kupić za kilka groszy w każdym sklepie budowlanym, rozwiązała sprawę. Ponadto zastosowałem klej Loctite 243 do gwintów, który powinien dodatkowo zabezpieczyć nakrętkę przez luzowaniem. Po tej drobnej naprawie pedały działają wyśmienicie.

Przy okazji zajrzałem również do wnętrza pedałów i muszę przyznać, że byłem miło zaskoczony. Producent nie żałował smaru, uszczelnienia jak do tej pory również działają bez zarzutu, a łożyska wyglądają jak nowe. Nie sprawdziły się również moje obawy co do odkręcania zaślepek i pedałów, w których delikatnie przesunięte były otworu na klucze. Oby tak dalej!

~600km

To nie były lekkie kilometry. Właściwie same jazdy w bike park’ach, na pumptrack’u lub po górach, więc pedały dostały w kość jeszcze mocniej niż poprzednio. Ku mojej uciesze wymienione nakrętki trzymają znakomicie, w dalszym ciągu nie ma żadnych luzów i wszystko obraca się jak należy. Jedyna regulacja, którą musiałem do tej pory wykonać, to dokręcenie kilku poluzowanych pinów – na szczęście wszystkie były na miejscu, choć dwa czy trzy trochę się wygięły od strzałów w kamienie.

5 Comments

  1. I jak te pedała się sprawują po roku jazdy?
    Nie przeszkadza brak środkowego pina pod piętą?

    • Po roku użytkowania wszystko wygląda ok i nawet wymienione nakrętki trzymają jak trzeba.
      Na rozmieszczenie pinów również nie narzekam. Przez ten czas jedynie dwa lub trzy piny uległy wygięciu, ale po brutalnym wyprostowaniu obcęgami wciąż działają.

  2. Mój prawy pedał złapał luz po pierwszej jeździe :/ Możesz napisać jakim kluczem nasadowym dokręciłeś tą nakrętkę? Tam jest nakrętka 8 mm a żaden klucz nasadowy 8 mm nie mieści się w otworze(otwór ma tylko 10mm średnicy).

    • Śrubę można odkręcić na dwa sposoby:
      1. Kluczem rurowym cienkościennym (ewentualnie można ścianki zwykłego klucza rurowego zmniejszyć za pomocą szlifierki lub pilnika)
      2. Wkładając do środka płaski śrubokręt i blokując nim nakrętkę kręcić osią pedała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *